Czy entuzjazm i naiwność pomagają mi nie zwariować?
Bo jak można normalnie żyć wśród nich, kiedy ich już nie ma?
Muzyka, miejsca, dzienne czynności, już zawsze będą należały do tej jedynej, pod warunkiem, że miłość ta była szalona, najprawdziwsza i bezinteresowna.
Zakop, zapij, zapomnij…
Zakop, zapij, zapomnij siebie?
Czy mógłbym zostać wyzuty z cierpienia i skazać siebie na pospolitą niewrażliwość?
Napiszę do nich

Do Żon, które odeszły, aby wreszcie odeszły sobie.

Brakuje mi muzyki, której mógłbym słuchać, by nie obudziła we mnie melancholijnego erosa.
Brakuje już miejsc, do których bym poszedł, nie widząc jej cienia na brukowanej ulicy.
Mediolan na zawsze już wschodni będzie, a Warszawa spalona, w Londynie zostałem bez godności.
Jak znaleźć wino, z którego nie wylała by się czerwono-żółta jesień, o smaku spadających liści i dźwiękach kruków, których próżno na drzewach szukać
W ogóle jesień…
Plama z wina na mojej drewnianej podłodze jednak została, taką słodką niezdarą byłaś.
Przesypiam poranny głód, bo w każdym miejscu mojej sypialni jedliśmy śniadania.

Ale odejdź już żono,
Zabrałem od Ciebie to co najcenniejsze.
Jedyna, prawdziwa i namiętna miłość musi znajdywać swe ujście,
Wypełnia mnie każdego dnia.
Nie ma Cię, zabierze ją świat, zabierze sztuka.
Nigdy tak płodny nie byłem, kiedy stałaś obok.

I jeszcze Rojek mógłby nową płytę wydać, bo w „Deszczu maleńkich żółtych kwiatów“ kochaliśmy się tak namiętnie.

…Całuję,
mąż

Do przyszłej żony,

Chciałbym móc patrzeć na Ciebie w lato, przez jakiś czas i udawać, że nie wiem o tym, że mnie widzisz.
Chciałbym przejść na Ty dopiero na trzeciej randce.
Chciałbym nakładać Ci więcej i czekać aż zapytasz, czy zjem resztę.
Przyglądałem się wczoraj Tobie, w lato,
Byłem też następnego dnia, ale Ciebie nie spotkałem.
Przychodziłem przez kolejne dni, odchodząc zawiedziony.
Odnajdź się żono, bo świat będzie czytał me listy, nie TY.
Pewnie zajęta jesteś, bo tylu mężów na Ciebie patrzy,
Ale gdybyś tylko na chwile mnie wysłuchała, na chwile spojrzeć chciała…
No, nie opieraj się, przecież nie napieram,
Tyle entuzjazmu we mnie, tyle naiwności, co może być ważniejszego.
Czego Ci więcej dziś trzeba?

…..czekam        na Twój list.

Dodaj komentarz

Close Menu