Tena i Jerus

Tena i Jerus-Dokąd idziesz? Pięknie wyglądasz!-Ha ha! It’s my special day – uśmiecha się i biegnie. Jest ubrana w białą sukienkę w czarne kropki. Dumnie eksponuje krzyż na szyi, który jest oznaką jej przynależności do kościoła ortodoksyjnego. Założyła też eleganckie buciki, a na głowie ma starannie ułożoną ciemna chustę. W ręku trzyma parasol, który chroni ją przed słońcem. Ma na imię Tena. Pewnym krokiem pokonuje kolejne metry żwirowej ulicy, jednej z wielu w rejonie Gerji. Wszystko tutaj jest brudne i zakurzone. Dziennie przechodzi tędy mnóstwo ludzi. Mijają się ze sobą dwa, a nawet trzy światy. Para młodych ludzi w okularach marki Ray…

0 Komentarzy

Belnashe

  Zwróciła moją uwagę już w momencie, kiedy pierwszy raz przeszedłem ulicą, ulicą na której pracowała.  Nie epatowała swoim kalectwem i trudnym losem. Nie wyciągała ręki po pieniądze. Wyróżniała się uśmiechem i interesującym spojrzeniem.     Mimo sytuacji, w której jest, pracuje codziennie na ulicy, kiedy słońce grzeje najmocniej zakrywa się parasolem, ale niestrudzenie handluje dalej. Chce sama zadbać o swoją córkę i siebie bo poza sobą nie mają nikogo, więc pracuje codziennie, sprzedaje zdrapki, wisiorki i inne drobiazgi.     Widać, że tworzy z lokalnym środowiskiem innych handlarzy i taksówkarzy jakąś wieź. Ciągle ktoś do niej podchodzi, łapie za rękę albo przynosi jedzenie.…

4 komentarze

Legese.

  Na imię mam Legese.   Urodziłem się 36 lat temu. Pracuję nocą w hostelu „Athina”. Pilnuję porządku i otwieram drzwi naszym gościom oraz imprezowiczom przez całą noc. Nie zawsze mogę spać, często muszę wychodzić ze swojego śpiwora i co chwilę otwierać drzwi, bo ktoś się do nich dobija. Za dnia pracuję na ulicy. Myję i dbam o buty przechodniów. Dziennie mam około piędziesięciu klientów na tej ruchliwej ulicy. Dostaję za to, od trzech, do czasami pięciu birr, to mi wystarcza na codzienne życie. Droga, przy której pracuję jest remontowana, jest sporo kurzu, więc klientów przez to nie brakuje. „Athina- Guest House”…

1 Komentarz

O chorobie!

Wróciłem do Europy. Jutro kolejny ślub tym razem w Essen. Mam mnóstwo materiału, sporo pracy. Ale najważniejsze to, że startujemy na dobre z kanałem Youtube. Dzisiaj opowiem Wam o tym... posłuchajcie zresztą. Jeśli ciekawią Was moje podróże i materiały nie zapomnijcie kliknąć na subskrybuj mój kanał. Dzięki temu mam szanse na szybszy rozwój i realizacje mojego projektu.

4 komentarze

Nie ma mnie

Nie ma mnie. Płynę. Jestem sam, ale za to unoszę się szczęśliwy, jak ten chłopak ze zdjęcia. Zobaczcie jakie mam widoki. Mocny, jasny księżyc rysuje tło mojego obrazka, pięknie rozświetlając spokojną taflę rzeki, tworząc czarne kontury osób znajdujących się na dachu. A na pierwszym planie sztuczne światło dochodzące z baru, który jest otwarty do godziny 24. Sześciu karciarzy wykupiło już chyba całe piwo. Dobrze, że nie grali w pokera, bo pewnie siedziałbym z nimi. Tak sobie płynę i patrzę w niebo. Dzisiaj już wiem jak to wygląda. Płynę drugi raz i nic mnie nie zaskoczy. Wskoczę w swój hamak ze spokojem wiedząc,…

8 komentarzy

Wspomnienia z Belo Horizonte

Mandarynki takie… z ogrodu ojca Ester. Zapach… zjedzony w połowie ananas, soczysty i słodko-pomarańczowe ściany i stare drewniane krzesła. Wydająca głośne odgłosy lodówka, a zza okna Brazylijczycy z ich wąskich uliczek, co chwilę ktoś śpiewa potem ktoś krzyczy. To wszystko robi klimat.. zaczynam czuć, że dojechałem pomimo, że to już kolejny dzień. Siedzę sam. Chyba pierwszy raz jestem sam odkąd przyleciałem. Zgrywam materiał, zaczynam sklejać pierwszy film- z meczu. Kuchnia i dom, w którym jestem jest bardzo klimatyczny, z niesamowitym widokiem z tarasu, na którym poranna kawa smakuje na pomarańczowo jak wszystkie te dachy które widać. Jest kot, który nie daje mi…

0 Komentarzy

Marcos i nasza wyprawa w dżunglę

Moje oczy już prawie śpią... Jest parno, jestem padnięty. Zasypiam w ubraniu na jakimś materacu. Pode mną słyszę 2 dzielne świnie, które wieczorem wróciły do domu z tego lasu, są też 3 psy i parę kaczek. Wszystko słyszę co tam się dzieję, gdyż podłoga ma szpary między deskami. Mam nadzieję, że wąż się tutaj nie zmieści lub może najpierw zje taką kaczkę zanim wybierze się w moją stronę. W pokoju obok chodzi sarna taka mała. Dziwna bardzo. Karmią ją mlekiem z butelki. Nade mną unoszą się dźwięki życia, muzyka i mnóstwo energii prosto z dżungli, na ziemi obok śpi Marcos. Jest północ…

2 komentarze

Fatima i Marcos

Mocny cios meczety powoduje, że coś co przypomina kokos rozbija się na dwie części. Jest to orzech Brazylijski. Bardzo gruby, bardzo mocny - wyobrażam już sobie co potrafią zrobić taką maczetą. W środku znajdują się kolejne mniejsze orzechy, które też trzeba rozbić przy pomocy młotka i dopiero wtedy mamy dostęp do orzeszka. Sporo pracy ale warto bo bardzo smakowity.Teraz już wiem, że 14 zł za paczkę w Lidlu wcale nie jest to dużo. Mnie by się nie chciało rozłupać ich aż tyle i sprzedawać za taką kwotę. Pastor ma w ogrodzie mnóstwo takich orzechów i kokosów, ma też dwa psy olbrzymy, ma…

3 komentarze
Close Menu