Harare

Jej bose stopy zdobi złota bransoletka założona na wysokości kostki, wiatr kreśli jej chimar, krojąc jego prostotę w najbardziej wysmakowaną suknię w kolorze mocnej czerwieni.Nawet mnie nie zauważa i płynie dalej. Pojawiają się kolejne dwie, tym razem w żółtych hidżabach. To młode dziewczyny, patrzą na mnie w tym upale, jakby przerażone i odchodzą. Jest ich mnóstwo, przechodzą obok siebie, pojawiają się znikąd, wyskakują nagle z ponad stu wąskich uliczek.Stare miasto Harare, to wielki labirynt kolorowych ścian, labirynt niespodzianek o niezliczonej liczbie meczetów i kobiet ubranych we wszystkich rodzajach muzułmańskich strojów.Od razu zauważam wśród nich podział i status materialny.Większość kobiet wykonuje ciężką pracę.Widzę…

0 Komentarzy

Etiopia- Harare

Od dwóch tygodni nocuje w hostelu w Addis Ababe. Na stałe mieszkam tu tylko ja i sympatyczny Niemiec, który jest tutaj już od dwóch miesięcy. Ciekawa z niego osoba, samotnik, ma żonę, która została w kraju i uprawia swój ogródek, a on woli przebywać wśród ludzi podróżując. Hostel jest jeszcze nowy, świeci jeszcze pustkami, co w jakimś sensie, szczególnie nocami, tworzy ciekawy klimat pustego korytarza i świecących neonówek. Często też nie ma w ogóle światła, co w przemyśleniach, szczególnie nocnych, typu „gdzie ja jestem i co tutaj robię“ daje niezłe doznania i odpowiedzi na wiele pytań, które ciężko mi było odnaleźć w codziennym życiu. Pracują tutaj dwie dziewczyny -…

0 Komentarzy

Tena i Jerus

Tena i Jerus-Dokąd idziesz? Pięknie wyglądasz!-Ha ha! It’s my special day – uśmiecha się i biegnie. Jest ubrana w białą sukienkę w czarne kropki. Dumnie eksponuje krzyż na szyi, który jest oznaką jej przynależności do kościoła ortodoksyjnego. Założyła też eleganckie buciki, a na głowie ma starannie ułożoną ciemna chustę. W ręku trzyma parasol, który chroni ją przed słońcem. Ma na imię Tena. Pewnym krokiem pokonuje kolejne metry żwirowej ulicy, jednej z wielu w rejonie Gerji. Wszystko tutaj jest brudne i zakurzone. Dziennie przechodzi tędy mnóstwo ludzi. Mijają się ze sobą dwa, a nawet trzy światy. Para młodych ludzi w okularach marki Ray…

1 Komentarz

Belnashe

  Zwróciła moją uwagę już w momencie, kiedy pierwszy raz przeszedłem ulicą, ulicą na której pracowała.  Nie epatowała swoim kalectwem i trudnym losem. Nie wyciągała ręki po pieniądze. Wyróżniała się uśmiechem i interesującym spojrzeniem.     Mimo sytuacji, w której jest, pracuje codziennie na ulicy, kiedy słońce grzeje najmocniej zakrywa się parasolem, ale niestrudzenie handluje dalej. Chce sama zadbać o swoją córkę i siebie bo poza sobą nie mają nikogo, więc pracuje codziennie, sprzedaje zdrapki, wisiorki i inne drobiazgi.     Widać, że tworzy z lokalnym środowiskiem innych handlarzy i taksówkarzy jakąś wieź. Ciągle ktoś do niej podchodzi, łapie za rękę albo przynosi jedzenie.…

4 komentarze

Legese.

  Na imię mam Legese.   Urodziłem się 36 lat temu. Pracuję nocą w hostelu „Athina”. Pilnuję porządku i otwieram drzwi naszym gościom oraz imprezowiczom przez całą noc. Nie zawsze mogę spać, często muszę wychodzić ze swojego śpiwora i co chwilę otwierać drzwi, bo ktoś się do nich dobija. Za dnia pracuję na ulicy. Myję i dbam o buty przechodniów. Dziennie mam około piędziesięciu klientów na tej ruchliwej ulicy. Dostaję za to, od trzech, do czasami pięciu birr, to mi wystarcza na codzienne życie. Droga, przy której pracuję jest remontowana, jest sporo kurzu, więc klientów przez to nie brakuje. „Athina- Guest House”…

1 Komentarz

O chorobie!

Wróciłem do Europy. Jutro kolejny ślub tym razem w Essen. Mam mnóstwo materiału, sporo pracy. Ale najważniejsze to, że startujemy na dobre z kanałem Youtube. Dzisiaj opowiem Wam o tym... posłuchajcie zresztą. Jeśli ciekawią Was moje podróże i materiały nie zapomnijcie kliknąć na subskrybuj mój kanał. Dzięki temu mam szanse na szybszy rozwój i realizacje mojego projektu.

4 komentarze

Nie ma mnie

Nie ma mnie. Płynę. Jestem sam, ale za to unoszę się szczęśliwy, jak ten chłopak ze zdjęcia. Zobaczcie jakie mam widoki. Mocny, jasny księżyc rysuje tło mojego obrazka, pięknie rozświetlając spokojną taflę rzeki, tworząc czarne kontury osób znajdujących się na dachu. A na pierwszym planie sztuczne światło dochodzące z baru, który jest otwarty do godziny 24. Sześciu karciarzy wykupiło już chyba całe piwo. Dobrze, że nie grali w pokera, bo pewnie siedziałbym z nimi. Tak sobie płynę i patrzę w niebo. Dzisiaj już wiem jak to wygląda. Płynę drugi raz i nic mnie nie zaskoczy. Wskoczę w swój hamak ze spokojem wiedząc,…

8 komentarzy

Wspomnienia z Belo Horizonte

Mandarynki takie… z ogrodu ojca Ester. Zapach… zjedzony w połowie ananas, soczysty i słodko-pomarańczowe ściany i stare drewniane krzesła. Wydająca głośne odgłosy lodówka, a zza okna Brazylijczycy z ich wąskich uliczek, co chwilę ktoś śpiewa, potem ktoś krzyczy. To wszystko robi klimat... zaczynam czuć, że dojechałem pomimo, że to już kolejny dzień. Siedzę sam. Chyba pierwszy raz jestem sam odkąd przyleciałem. Zgrywam materiał, zaczynam sklejać pierwszy film- z meczu. Kuchnia i dom, w którym jestem jest bardzo klimatyczny, z niesamowitym widokiem z tarasu, na którym poranna kawa smakuje na pomarańczowo, jak wszystkie te dachy które widać. Jest kot, który nie daje mi…

0 Komentarzy
Close Menu